recenzja #464

dodano: 08 maja 2026

RECENZJA #464

Last Gasp- Lp „Who wants to die tonight?” (War Records) 2023

By Adam Szulc Barber maj 2026

 

Last Gasp z Cleveland w Ohio jest wschodzącą gwiazdą hardcorowej sceny. Ich najnowsza propozycja- sprzed trzech lat co prawda, ale czasami niektóre pozycje czekają tutaj w długiej kolejce na swój opis- to „Who wants to die tonight?” wydana w War Records, którego właścicielem jest gitarzysta ze Strife. Dobrze, że kontynuują długie i ciekawe tradycje lokalnej sceny, bo są następcami nie byle kogo. Pierwsza fala to wszak takie grupy jak Zero Defex, Positive Violence czy The Dark, a w kolejnej to już groźni hardcorowcy z Integrity, Confront albo Die Hard.

 

Ten album to dziesięć energetycznych hardcorowych kawałków w nowoczesnej manierze, szybkim tempie, chórkami w starym stylu, crossoverowymi gitarami i z dynamiczną perkusją. To świetna produkcja, bardzo dobry flow i duże nadzieje na kolejne wydawnictwa, ale też na to, żeby zobaczyć ich kiedyś w Europie. Kiedy byłem trzy lata temu w Cleveland, to widziałem, że świat tam do najbardziej różowych nie należy. Widać bezdomność i inne społeczne patologie, choć widać też hawiry za miliony monet. Spore różnice… Pewnie dlatego powstało i wciąż powstaje tam tak dużo nowych zespołów, bo ciągle mają o czym śpiewać, a tematy społeczne- i tu przepraszam za wyrażenie, ale są bardzo wdzięczne do tekstów hardcorowych kapel. Zresztą tytuł najnowszej płyty też nam coś mówi o miejscu, w jakim panowie wzrastali i żyją.

 

Płyta jest bardzo dobra, bo oprócz szukania po czeluściach tradycji muzyki, wymyślają swoje rzeczy jak na przykład monodeklamacje mieszane z piskliwym dość głosem w „Seizure the day”. Sama realizacja tych nagrań jest perfekcyjna, a selekcja instrumentów powala. Chyba jednak najsilniejszym elementem jest sekcja rytmiczna. Są panowie dograni na amen i ruszają z posad bryłę Ohio.

 

Lubię też wokal Ryana Hardwicka który mimo, że wykrzyczany z płuc to ma w sobie tę odrobinę melodii, która jest mi mimo wszystko dość bliska. Do tego dochodzą genialne zwolnienia w starym stylu (na przykład w utworach „Oh, fatal practicality” czy „Short Term Pleasure, Long Term Hell”), które pokazują, że zespół wciąż czerpie pełnymi garściami z hardcorowej klasyki takich zespołów jak Youth Of Today, Chain Of Strength czy Gorilla Biscuits. To zresztą w Ameryce jest znamienne, że szanuje się każdą tradycję i historię wszystkiego co tam powstaje. Widać to też dobrze w hardcorowej scenie, gdzie kapele unowocześniają gatunek, ale jednak oscylują w tym samym temacie.

Porządne rzemiosło!

Słuchamy w Jamie!

wróć do listy wpisów