AMERYKA, północny wschód kolebki, sierpień 2026
AMERYKA, północny wschód kolebki, sierpień 2026
Waszyngton to nie tylko miasto Białego Domu i werandy do pstrykania zdjęć z okładki płyty Minor Threat. To również słynny Pomnik Waszyngtona upamiętniający pierwszą i chyba najsłynniejszą prezydenturę w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, a pisałem już o tym w jednej z moich książek, George Washington zmarł w 1799 roku po zabiegu puszczania krwi. Wykonał go osobisty chirurg prezydenta James Craik. Zabieg ten, w Średniowieczu bardzo popularny wśród barberskiej braci, doprowadził najpierw do osłabienia i w końcu do śmierci legendarnego prezydenta.
Istotnym miejscem w stolicy jest Smithsonian, czyli ogromniaste muzeum wszystkiego mieszczące się w kilku lokalizacjach w całym mieście. Od dawna marzyłem, żeby tam pojechać, no i stało się. Sporo tam barberskiego dobra, w tym barber pole #75.000 wyprodukowany przez Marvy Company z Minnesoty i przekazany do muzeum. Numer wcześniejszy, czyli 74.999 jest w National Barber Museum w Ohio, widziałem i sfotografowałem. Niestety eksponat Smithsonian jest schowany gdzieś w przepastnych czeluściach magazynowych.
Z Waszyngtonu popędziłem do Filadelfii, gdzie trzeba było się przebiec po schodach Rocky’ego i gdzie odważyliśmy się pojechać na Kensington…, dla mnie człowieka wrażliwego społecznie zrobiło to kolosalnie przygnębiające wrażenie w jaki punkt historii zmierzamy jako humanoidy...
Stamtąd miasto Nowy Jork, w którym już byłem kilka razy, ale zawsze dobrze wejść do nieistniejącego już CBGB, obejrzeć koncert niesamowitego H.R., czyli absolutną legendę z Bad Brains tym razem w wersji reggae, zobaczyć mural rzeczonego Bad Brains, pokontemplować na Beastie Boys Square czy po prostu poszwendać się ulicami tego miasta, które wciąż, ciągle i nigdy nie zasypia! Nowy Jork widziałem ostatni raz w połowie marca 2020 roku, krótko przed amerykańskim lockdownem. Polecieliśmy tam wtedy na targi fryzjerskie, które zostały odwołane na kilka godzin przed otwarciem. W zasadzie wracałem wcześniej jednym z ostatnich samolotów do Europy na kilka dni przed zamknięciem strefy powietrznej…
Widzę, że chyba się odbudowali, bo nie zauważam, żeby coś się zmieniło na gorsze. Ludzi wszędzie dużo, biznesy działają, sklep Generation Records jest wciąż w tym samym miejscu, moja ulubiona księgarnia Strand Book działa, w najniższych partiach metra waniajet jak kiedyś, a szczurzyska harcują jak niegdyś. Mam jednak wrażenie, że ogólnie osób bezdomnych w mieście jakby mniej. Co by też nie mówić, to kilka miejscówek jak na przykład Fifth Avenue, Brooklyn Bridge, Central Park, Queens czy Coney Island ciągle przyciągają, choć ja lepiej sie czuję w małomiasteczkowej Ameryce.
Za niecały miesiąc minie dwudziesta piąta rocznica zamachów na W.T.C. To taka historia w sumie niedawna, która miała ogromny wpływ na wiele kwestii, zwłaszcza bezpieczeństwowo-samolotowo-lotniskowych, w ostatnich dwóch dekadach na całym świecie. Rzecz jasna w okolicy zdarzenia śladu nie ma po tamtych trudnych dla miasta dniach, bo wszystko ogarnięte, posprzątane i pobudowane od nowa. Jest tylko miejsce zadumy i pamięci zrobione z amerykańskim rozmachem, wzruszające, ale jak zawsze pozostaje pytanie, po co komu to było…ech…
Następne przystanki to New Haven (CT), Boston i Ithaca (NY) plus kilka innych ciekawych destynacji. Boston wspaniały, czysty, fajnie poukładany i z hardcorową historią. Fajny mural Dropkick Murphy's, a stamtąd na północ stanu Nowy Jork. Tu jest przepięknie przyrodniczo, choć nie jakoś egzotycznie jak w środkowych stanach. Okolice malownicze, ogromne rzeki, wiele hektarów lasów, przystrzyżone trawniki i taki dobry middle class around.
Jeszcze kilka słów na temat tutejszych barber shopów. Generalnie w dużych miastach są, choć nie tak na każdym kroku jak w Europie. Często wchodzę do nich i zagaduję, a chłopy sie cieszą na mój widok jak małe dzieci na Gwiazdora, bo z barberami to tak jest, że na drugim końcu świata się z sobą porozumieją. Co ciekawe jadąc przez małe miejscowości można nie spotkać barber shopu przez nawet kilkaset mil, a w okolicznych dla nich galeriach handlowych są tylko fryzjernie typu unisex. Z kolei w miejskich barberniach głównie grzbiety latino stylują innych grzbietów latino, a tradycyjnego fryzjerstwa męskiego z umywalkami z przodu, pędzlem, kremem i brzytwą nie uświadczysz. Modern rozpleniony i same fejdy jadą...
Wciąż w drodze!
Widzimy się 20 sierpnia w Jamie!
A.xxx
Smithsonian x National Association of Barber Boards of America x The White House x HR x CBGB & OMFUG x Bad Brains x NYC Barbershop Museum x IBS & Be+Well Beauty and Wellness Shows x Generation Records x Strand Book Store