KSIĄŻKA MIESIĄCA W JAMIE Marzec 2026
KSIĄŻKA MIESIĄCA W JAMIE Marzec 2026
Grzegorz Eberhardt “Nie ma już wielkich rzeźbiarzy, poza mną. Rzecz o Stanisławie Szukalskim” (Prohibita 2025)
Stanisław Szukalski.
Polski rzeźbiarz urodzony w XIX wieku w rodzinie skromnego, choć niezłomnego kowala. Rodzina rzemieślnicza. Takie coś, taka postawa, szacunek do pracy, jej etosu i efektów wykonanych własnymi rękami, to trzyma człowieka przez całe życie.
Powiedzieć o Szukalskim, że był rzeźbiarzem to jak nic nie powiedzieć. To artysta związany ze sztukami pięknymi, choć niezwiązany formalnie z akademiami. To talent, jaki się trafia raz na kilkaset lat, ale jak to talent jest to zarazem typ niełatwy, bezkompromisowy, u którego sztuka jako taka nie podlega żadnym negocjacjom. Niewątpliwie umysł był to wybitny, a takim trudno żyć według codziennych społecznych reguł. Dla Szukalskiego reguły w sztuce istniały rzecz jasna, ale tylko te, które on sam wymyślił. Jakkolwiek szukałem już dawno dobrej książki o tej osobistości, a dzieło Grzegorza Eberhardta w dużej mierze spełniło moje oczekiwania.
Historia tego wybitnego artysty oplata Go i płynie przez całe Jego życie. Wszystko zaczyna się w Warcie pod rosyjskim knutem, pędzi przez Polskę zaborową, ojczyznę po odzyskaniu niepodległości, powojenną zawieruchę, Stany Zjednoczone, Europę i kończy się w Kalifornii, gdzie w 1987 roku Stanisław Szukalski dopełnia żywota w wieku prawie 94 lat.
Większość tego tomu to niezliczone walki jego bohatera z wszystkimi nierozumiejącymi Jego sztuki i z wszystkimi, którzy w jakikolwiek sposób chcieli podporządkować abstrakcję regułom i zasadom. Niechęć Szukalskiego do uniwersyteckich mąrości i akademickich wywodów była chroniczna. Wyjątkowo nie trawił dyplomów i certyfikatów, które przyznają sobie notable uznani za autorytety. Często podkreślał swoje przywiązanie do rzemiosła i niestrudzonej pracy. Drwił z talentu jako daru mawiając, że to praca, praca i jeszcze raz praca są więcej od niego warte. Po czterdziestu latach stażu we fryzjerstwie męskim mam podobne spostrzeżenia i widzę, że lenistwo, pycha i puchary są największymi wrogami rzemieślniczego etosu, a sprzymierzeńcem są najzwyklejsze codzienne zmagania przy fotelu.
Szukalski był ekscentryczny- to fakt, był kontrowersyjny- to fakt, ale był fascynujący, nietuzinkowy i organicznie niezmordowany ilością wykonywanych aktywności. To wyróżniało Go wśród innych artystów. Niezwykle cenił Stryjeńską, Matejkę i Wyspiańskiego. Umiarkowanie lubił prace Dunikowskiego, a o reszcie polskich twórców, a tym bardziej o francuszczyźnie czy włoszczyźnie wypowiadał się wyłącznie nieprzychylnie. Wielki umysł, który sam siebie dobrze rozumiał, ale nie pasował do ludzi i codzienności. W sztuce chciał powrotu do korzeni polskiej kultury szukając jej w pradawnych wierzeniach, pogańskich bóstwach, słowiańskiej czystości i przedchrześcijańskich symbolach. Przez maluczkich nazywany różnymi epitetami był najzwyczajniej w świecie wywrotowcem i anarchistą. Nie znosił układów, ale oczekiwał hołdu od poddanych, a gdy go nie było, bywał zły. Źle znosił krytykę i wikłał się w niezliczone listowne wojenki. Myślę, że gdyby dożył czasów dzisiejszego Internetu, to hejt jaki mógłby się na niego wylać doprowadziłby Go do szaleństwa. Choć pewnie i bez tego szalony był.
Podoba mi się to, że był tytanem pracy. Lubię takich ludzi, którzy potrafią poświęcić się idei, sztuce, filozofii i z natchnieniem i niezłomną wiarą głosić swoje słowo. Szukalski był wyjątkowy, a wrzucanie go w jakiekolwiek izmy nie powinno mieć miejsca. On wystawał poza wszelkie ramy. Był Stanisławem Szukalskim.
Czy był trudny? Pyszałkowaty? Chełpliwy? Trzy razy tak, ale znał swoją wartość, co w dzisiejszych czasach hasłowego trendu, aby być sobą i cenić swoje zalety, winno przysparzać mu zwolenników. Niestety mgła zapomnienia i niezrozumienia spowiła twórczość naprawdę genialnego człowieka. Bo Szukalski nie tylko rzeźbił dzieła wybitne. On także malował, rysował, pisał, poświęcał się wymyśleniu własnego pisma, szukał powiązań pradawnej polskości ze współczesnym mu światem i prowadził prace naukowe, które rozległością przyprawiają o zawrót głowy. I co z tego, że ktoś powie, że to niedorzeczne, ale tak się rodzi postęp. Przez szukanie niedorzecznego.
Nie potrafił sobie poradzić z codziennym życiem. Nie umiał i nie chciał sprzedawać swoich sztychów i odlewów. Był na to za wielki. W jego opinii jego dzieła winny być wystawiane w galeriach w Polsce i być własnością narodu. I tu nagiąłbym swoje wolnorynkowe przekonania, bo zdarzy się czasem ktoś kto dla Polski za nic robi wiele i jemu należałoby dać przestrzeń do pracy i najzwyczajniej w świecie wziąć go na utrzymanie. W zamian mielibyśmy monumentalne pomniki i obrazy oraz twórcę, którego zazdrościłby nam cały świat.
Dobrze, że ta biografia się ukazała, bo wypełnia pustkę jaka istnieje w oficjalnym obiegu na temat tego wielkiego człowieka. Jednocześnie książka ta napisana jest w sposób bardzo żywy i dynamiczny. To tempo jest nadane poprzez formułę historii mówionej. Może nie do końca jest to historia mówiona, ale jak inaczej nazwać zbudowanie opowieści przez pryzmat listów, artykułów, wycinków z gazet i wypowiedzi różnych ludzi na temat Szukalskiego, w tym samego Szukalskiego?
Ja cieszę się jeszcze z jednego powodu. Kilka lat temu podczas corocznego festiwalu Open Hair w Sieradzu rozmawialiśmy z organizatorami o jego kolejnych edycjach. Oni sugerowali oprzeć wydarzenie o jeszcze jedną postać. Piszę jeszcze jedną, ponieważ Open Hair poświęcone jest osobie Antoniego Cierplikowskiego z Sieradza- króla fryzjerów, fryzjera królów. Tu wymienili naszego dzisiejszego bohatera, który urodził się w Warcie oddalonej od Sieradza o piętnaście kilometrów. Historie obu geniuszy zasługują na uwagę, bo obie są do siebie trochę podobne, tak samo zaczynają się w XIX wieku, są mocno emigracyjne, a obaj panowie- kontrowersyjni do bólu- są dziś szerokiemu gronu zapomniani.
Na półce obok biografii Antoine’a kładę Szukalskiego od Prohibity.
Czytamy w Jamie!
Wydawnictwo Prohibita x Durabo x Stanisław Szukalski x Sieradz Open Hair Festival x Dom Wydawniczy REBIS x Muzeum Stanisława Szukalskiego w Gdyni x Gmina Warta
ps. jako appendix polecam wszystkim film „Walka: życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego”, który można znaleźć na jednej z platform streamingowych. Opowiada on o niesamowitym spotkaniu jednego z młodych Amerykanów zainteresowanych nietuzinkową sztuką, który poprzez wizytę w księgarni trafia na Szukalskiego. Koproducentem filmu jest Leonardo Di Caprio.
ps2. przejeżdżając niedawno przez Wartę sfotografowalem mural Stacha.