KSIĄŻKA MIESIĄCA W JAMIE Styczeń 2026
KSIĄŻKA MIESIĄCA W JAMIE Styczeń 2026
Ishiya, Akiyama Kimiyasu „Shizuoka Hardcore” (F.O.A.D. Records 2024)
Rok 1985, ósma klasa. Jeden z moich kolesi dostał od kogoś kasetę z japońskim hardcore- Gauze, Lip Cream, Confuse, G.I.S.M., S.O.B., Execute, The Stalin…(jeju co tam się działo!), zakochałem się w tym klimacie! Później korespondowałem z typem z MCR Records z Kyoto, z którym wymieniałem nasze punk rocki na ichnie i tamtejsza muzyka, zwłaszcza z opisanego w tytule recenzji miasta różniła się mocno od europejskiej i amerykańskiej.
Przez lata przyglądałem się japońskiej scenie, ze szczególnym uwzględnieniem oglądania okładek pyt, na których dłuuuuugie irokezy były znakiem rozpoznawczym środowiska.
Rok temu z okładem ukazała się książka opisująca, wyjaśniająca i zarazem podsumowująca temat tamtejszej sceny hardcore punk w mieście Shizouka. Nazwa miasta oznacza wzgórze spokoju co pięknie koliduje z tym co oglądamy i czytamy w niniejszej publikacji. Koliduje, nie koreluje, bo Shizouka jest słynna na cały świat z najwyższych, najbardziej odjechanych, najbardziej kolorowych i najdłużej trzymających się irokezów, a do tego zespoły stamtąd (So What, Deadles Muss, Nibbless, Cock Attack, Scooters, Beyond Hate, Innocents i wiele innych) nie obcyndalają się w tańcu wypracowując swoje brzmienie i swój pomysł na punk rocka.
Książka jest zbiorem wywiadów, opowieści i zapisków o tym jak hartowała się japońska stal w tym mieście. Członkowie załóg i zespołów opowiadają o tym jak to wszystko się u nich zaczęło i rozwijało. To wszystko, czyli punk rockowo-hardcorowa rewolucja w Shizouka. To miasto w początkach lat osiemdziesiątych było sielankowym i raczej typowym miastem na prowincji. Oddalone od Tokio o 170 kilometrów napawało się spokojem, pracą i okolicznymi widokami. Wszystko do momentu, gdy przybyły doń pierwsze punkowe zespoły ze stolicy, zwłaszcza legendarny już wtedy w Japonii The Stalin. I się zaczęło!
Zebrani do rozmów weterani sceny wspominają zwłaszcza jeden koncert z użyciem gaśnic przez przybyłych fanów. Cała okolica klubu tonęła w pianie i ten front gaśnicowy stał się zaczynem budowania sceny w Shizouka. Potem zaczęli się pojawiać kolejni fani, następne zespoły, aż do dziś, gdzie miasto stało się jednym z ważniejszych japońskich ośrodków tak zwanej kultury niezależnej z hardcore i punk rockiem jako siłami wiodącymi.
Oprócz tekstu jest też to co najważniejsze dla nas, czyli oczekujących egzotyki z dalekiego Kraju Kwitnącej Wiśni- fotki! Jest tu tego dużo. Wszystko archiwalne i jak to w Japonii kolorowe. Fragmenty występów, zdjęcia z przygotowywania fryzur i robienia różnych wygłupów plus koncertowe plakaty i flyery. Tych zdjęć jest naprawdę sporo, co też świadczy o dużej dostępności i po prostu posiadaniu przez obywateli tego kraju takiej prostej elektroniki.
Co mnie najbardziej interesuje to zdjęcia i opowieści o irokezach. Shizouka jest uznawana za miasto z największą ilością kolorowych irokezów na świecie. Zaczęło się prozaicznie od jednego punkowego buntownika z mohawkiem, który chodząc sam po mieście stwierdził, że aby nie czuć się dziwnie musi namawiać ludzi na tę fryzurę i przy okazji dawać przykład swoją głową. Wszystko po to by się zgubić w tłumie. Gdzie schować drzewo jak nie w lesie? To pytanie prawie jak zapytać, gdzie schować się z czerwonym irokezem na pół metra? W Shizouka!
No właśnie, po to kupiłem tę książkę- irokezy!!!
Jak wspomina Yoshi z zespołu So What, w latach osiemdziesiątych posiadany przez niego irokez był tak wysoki, że nie był w stanie dotknąć czubka rękoma i potrzebował kogoś do pomocy w celu jego wystylizowania. Z książki dowiemy się, że najwyższego irokeza w japońskiej scenie miał Shinya z grupy Gauze, ale też, że przed koncertami chadzano do barber shopów w celu przystrzyżenia i postawienia tychże. Potem musieli ostrożnie spać, a wokaliści na koncertach na scenie musieli na tyle spokojnie na ile to możliwe poruszać się po niej by irokez się nie przewrócił. Ciekawe jest wspomnienie, że dla lokalnych punków wykonanie pierwszego irokeza ma głowie to był rodzaj inicjacji i potrzeba było trzech dni wejścia do załogi by załapać się na to trofeum. Poza tym dowiemy się, że do dziś nie ma w Shizuoka kontrkulturowca, który kiedyś by nie miał irokeza, a wielu seniorów co to już po pięćdziesiątce, wciąż noszą tę ozdobę na głowie. Podziwu godna wytrwałość!
Piękna jest ta pokoleniowa wymiana i to, że kolejne generacje zaczynają swój subkulturowy byt od zrobienia irokeza. Sprawiło to, że nie tylko punki i hardcorowcy, ale również członkowie motocyklowych gangów polubili tę fryzurę. Dzięki konsekwencji i szerokiemu frontowi Shizuoka stała się tętniącym życiem i najbardziej subkulturowym miastem w Japonii, rozpoznawalna dzięki muzyce, zespołom, klubom, przyjaźni i fryzurom.
Brakuje mi tu listy produktów, jakich używali wtedy punkowcy do układania i farbowania swoich włosów, listy zakładów fryzjerskich, które ostatecznie (pewnie po jakichś oporach) zdecydowały się służyć radą i pomóc punkom w dojściu do perfekcji i opisów bardziej kulturowych niż tylko gangstersko-buntowniczych z cyklu kto komu dał w ryja pod klubem. A tego jest tu dużo i widać, że opowiadanie o tych faktach sprawia dyskutantom niebywałą przyjemność.
Do tego warto byłoby dowiedzieć się jak to miasto zmieniło się dzięki farbowanym i postawionym irokezom, kto o tym wie, czy o tym się mówi w Japonii i na świecie i kto w pop kulturze bierze z tego przykład? Może, jak się takie watki pojawią, to w drugiej części?
Mimo wszystko te opowieści pokazują, że warto być sobą, tworzyć unikalne społeczności i opowiadać o tym światu. Inni wezmą przykład.
Do książki dołączony jest singiel zespołu So What, czyli prekursorów kwintesencji tego czym było i czym stało się miasto Shizuoka. Nie kupi i nie zdobędzie się go inaczej niż tylko przy zakupie specjalnej wersji w twardej oprawie tejże książki. Singiel ma świetną okładkę czachy z irokezem, czerwony winyl i zawiera cztery kawałki zespołu. Pojawiło się tylko 300 egzemplarzy. Jest to dodatkowy atut, aby nabyć tę pozycję.
Ja zaczytuję, zaogląduję i zasłuchuję się z wypiekami na twarzy.
City of mohawked punks!
Czytamy w Jamie!
CoreTex x FOAD Records x SO WHAT x The Gauze x Beyond Hate