TONIK DO WŁOSÓW, CZYLI JAK BŁYSZCZEĆ ELEGANCKO? styczeń 2025

dodano: 23 stycznia 2025

TONIK DO WŁOSÓW, CZYLI JAK BŁYSZCZEĆ ELEGANCKO? styczeń 2025

Jeśli ktoś, tak jak ja, interesuje się historią naszego zawodu, albo nawet tylko pobieżnie czyta lub ogląda fabuły o minionych czasach, to musiał zwrócić uwagę na to, że w starych zakładach fryzjerskich dużą wagę przykładało się do różnego rodzaju toników do włosów. Barber przez stulecia traktowany był jako ersatz lekarza i to nie tylko chirurga, wszak wszyscy wiemy o wyrywaniu zębów czy amputacjach, ale często uznawano jego wiedzę w zakresie całości medycznych porad. To, że barber/cyrulik/balwierz musiał posiąść przynajmniej podstawowy zakres takiej wiedzy do obsługi swoich pacjentów, to już wiedza oczywista. Z tego trzeba było zdać egzamin przed właściwym cechem, wykazać się w jego trakcie wiedzą teoretyczna i praktyczną, a potem pod okiem mistrza zaczynać praktykę golarsko-medyczną, a niekiedy dodatkowo łaziebniczą. To z tamtych średniowiecznych czasów wywodzą się mikstury na wszystko. Z początku mogły być one tylko nieszkodliwym placebo mieszanym z alkoholem, wodą ze strumienia i lokalnymi ziołami, ale z czasem coraz lepiej wykształceni rzemieślnicy sami wymyślali nowe receptury, dobierali odpowiednie składniki, wszystkie je razem mieszali i w końcu warzyli tonik. 

 

W zasadzie toniki były remedium na wszelkie zewnętrzne dolegliwości włosowo- skórne albo, że tak powiem twarzowo-głowowe. Walka z łupieżem, wypadaniem czy przesuszaniem / przetłuszczaniem się włosów oraz pomoc w rozwiązywaniu różnorakich problemów skórnych to były główne spektra działania toników. Jednakże nie tylko. Dzięki płynom produkowanym w barber shopach, a także coraz lepiej przygotowywanych do tego laboratoriach (nie mylić ze współczesnymi sterylnymi salami pełnymi nieznanego sprzętu) można było skórę głowy schłodzić lub rozgrzać, włosy odświeżyć nadając im blasku, ułatwić rozczesywanie czy nawet koloryzować.

 

Warto dodać, że w czasie barberskiej Złotej Ery w Stanach Zjednoczonych XIX i początku XX wieku rekomendowano użycie każdego z nich przez organizacje barberskie. Kiedy jestem w barberskich muzeach za wielką wodą czy w Wielkiej Brytanii ogrom z ich wystawowych eksponatów to są właśnie historyczne toniki do włosów i dołączone do nich reklamy, plakaty, neony czy ulotki. Wszystko to pokazuje bogaty, kolorowy i pachnący świat, który trochę już zanikł, a który trochę powraca za sprawą różnych współczesnych działań (zarówno archiwariuszy i muzealników jak i barberów) i przede wszystkim dzięki pojawieniu się kolejnych pokoleń fachowców rozumiejących ten nasz- ostatni już chyba- łącznik ze światem quasi medyków sprzed setek lat.

 

Poza tym, o czym trzeba pamiętać we wspominkach o tonikach, w czasach PRLu były one dość powszechnie stosowane, zarówno w zakładach fryzjerskich jak i w prywatnych domach. Lotony z numeracjami od 1 do 6, płyn L-102, woda pokrzywowa, woda brzozowa, płyn chinowy, woda fryzjerska i Vegetal to rozpoznawalne mikstury pielęgnacyjne przez każdego człowieka z tamtych czasów, a starzy fryzjerzy wspominają je z rozrzewnieniem i łzą w oku.

 

Rok temu w styczniu po raz drugi zostaliśmy zaproszeni przez firmę Pan Drwal na pokaz w poznańskiej miejscówce Concordia Design. Jak wiecie Pan Drwal jest wytwórcą obu naszych linii kosmetyków: Steam Punk OG o aromacie szyprowym oraz Working Class Hero z mandarynkową nutą. Wtedy ze sceny zapytałem jednego z dwóch CEO firmy Łukasza czy tonik do włosów Steam Punk w tej pierwszej wersji zapachowej ukaże się zgodnie z naszymi planami? Łukasz potaknął głowa tajemniczo, a nie minęły dwa miesiące i Tonik Do Włosów Steam Punk nazwany przez nas Groom Punk, jedno z najważniejszych dzieci w naszym kosmetycznym portfolio, ujrzał światło dzienne! Jego premiera odbyła się w trakcie Targi LOOK i beautyVISION w Poznaniu.

 

Zależało mi na tym, żeby łączył on w sobie cechy najlepszych mieszanin tego typu i żeby oprócz doskonałych składników, kompozycji zapachowej i właściwości odżywczych miał w sobie tę duszę starego produktu. Bo tonik jako starodawna mieszanina najlepszych ingrediencji jest tym ostatnim co nam pozostało po medycznym wykształceniu nobliwych balwierzy.

 

Tonik Do Włosów Steam Punk stał się szybko naszym bestsellerem i trudno, żeby nim nie był. Jest świetny. Pomaga w układaniu włosów, łagodzi podrażnienia skóry głowy, przywraca blask włosom, ułatwia rozczesywanie plątanin i wspiera układanie. Zawiera ekstrakt z ogórka i sok z brzozy. Na tych ostatnich szczególnie mi zależało, bo tego typu toników używałem przed laty, a ich właściwości są znane jako dobre dla skóry głowy i włosów.

 

Wracamy tym produktem do starych czasów, zakopujemy nim wyrwę między rzetelnym fryzjerstwem męskim ze starych czasów, a współczesnym barberingiem. I jako most pokoleniowy ten kosmetyk nadaje się idealnie!

Zatem panowie- aplikuje się to to na suche lub mokre włosy, najlepiej po umyciu i… w drogę!

Adam Szulc.

 

ps. W najbliższa niedzielę kolejne spotkanie z Panem Drwalem i Ich gośćmi na naszym pokazie. Ciekawe co tym razem Łukasz nam obieca? :)

wróć do listy wpisów