recenzja #364

dodano: 04 lutego 2025

RECENZJA #364

Mötley Crüe- 12” „Cancelled” (Big Machine Label Group) 2024

By Adam Szulc Barber luty 2024

 

Latem ubiegłego roku miałem przyjemność zobaczyć ich na żywo. Nie, żebym kiedykolwiek był ich jakimś crazy fanem. Nic z tych rzeczy. Znam ich muzykę w zakresie tyle-co-trzeba z MTV, radia i ogólnego osłuchu. Będąc jednak na ostatnich wakacjach zauważyłem, że w mieście, w którym będziemy odpoczywać zagra ta amerykańska legenda pudel metalu. Pomyślałem, że czemu nie i ogarnąłem logistykę.

 

Koncert w Des Moines typu open air był przedni. Ludożerki tysiące, wszyscy znający teksty na pamięć, show zgodnie z przewidywaniami, czyli dobre brzmienie z produkcją high top i totalny szał na widok czwórki panów z kartoteki policyjnej. Moja pierwsza refleksja dotyczyła tego, że to nie wokalista pojawił się jako ostatni na scenie wzbudzając wzruszenie fanek i rzucanie stanikami, tylko bębniarz Tommy Lee, który wkroczył w oparach dymu i spazmów pań w różnym wieku. To potwierdziło tylko, że grzeczne dziewczynki kochają niegrzecznych chłopców, ale co tam, zostawmy to socjologom, niech oni się tym martwią.

 

Nowa trzy utworowa epka na dwunastocalowym winylu zwiastować ma album, o którym chodzą słuchy, że ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku. Dwa pierwsze utwory są (tak mi się wydaje) zupełnie nowe, a trzeci to cover. 

 

„Cancelled” i „Dogs of war” płyną znakomicie, w starym stylu z nowoczesną realizacją. Jak na glam metalowy styl zespołu są całkiem ciężkie, mają w sobie sporo powietrza, dużo się tam dzieje i słychać, że przerobili nowe popularne gatunki rocka. Inspiracje muzyką lat osiemdziesiątych są ledwie patykiem po wodzie pisane i nie trzeba być wielce wytrawnym słuchaczem by wychwycić w nowych utworach elementy nu metalu (ogólny vibe i poszczególne fragmenty) czy modernego trashu (vide początek pierwszego kawałka).Na deser dostajemy wspomniany cover. Jest to przeróbka utworu „Fight for your right” od Beastie Boys i ten wybór nie dziwi. Wszak panowie z Mötley Crüe należą do imprezowiczów pierwszej klasy i sądzę, że jeśli czegokolwiek chcieliby w swoim życiu bronić, to właśnie prawa do brania udziału w sutych baletach. Jakkolwiek kawałek jest bardzo sprawnie rozegrany i tak po kilku przesłuchaniach sobie myślę, że jest to chyba jedna z najfajniejszych wersji jakie słyszałem, oprócz oryginału rzecz jasna.

 

Czekając na longplay zadowalam się wspomnieniami z wakacji i tym trójkolorowym kawałkiem placka.

Słuchamy w Jamie!

 

Mötley Crüe x CoreTex

wróć do listy wpisów