
recenzja #367
RECENZJA #367
Kazik & Kwartet Proforma- DBL Lp „Po moim trupie” (SP Records) 2024
By Adam Szulc Barber luty 2025
Tak jak zapowiadałem tydzień temu, dziś kolejny trup w kolekcji recenzji płytowych Jamy.
Długo się przyzwyczajałem do tych nagrań, bo nie mogłem ich pojąć. Szukałem klucza, którego nie mogłem znaleźć, aż nagle mnie olśniło, bo winyl i słuchawki zawsze przekonają opornych. Do tego Przemek- gitarzysta i wokalista Kwartetu- cierpliwie słuchał moich wątpliwości mówiąc jak młodszemu bratu: posłuchasz na placku to ocenisz.
Odsłuchałem wielokrotnie w odstępach kilku tygodni i …doceniłem, bo ten album potrzebuje czasu i cierpliwości.
Mamy tu trzynaście utworów oscylujących w okolicach odmiennie różnych gatunków muzycznych spiętych szeroko pojętą nazwą muzyka rozrywkowa. Każdy numer zaskakuje i raduje zarazem. Dla mnie najfajniejsze to te, które pływają po lekko kiczowatym basenie lat osiemdziesiątych. Taki jest otwierający płytę kawałek „23 minuty” toczka w toczkę uderzający w klimat Roxy, L4, Kapitan Nemo i nowszego Super Girl and Romantic Boys. Świetnie to brzmi, ale Kwartet ProForma nie byłby sobą, gdyby nie poeksperymentował trochę więcej, zatem na całej płycie jest totalna zabawa dźwiękami. Mamy garść podwórkowych melodii („Wudensje”), słyszymy głęboką klechdę („Uciekam z Polski”), dotykamy poezji śpiewanej („Rodzina”) i zanurzamy się w piosence francuskiej („Co najlepszego zrobiłaś”), a w „Łączniku z Lanzarote” przenosimy się na karnawał w Rio. Panowie z Kwartetu ProForma mają porządny warsztat muzyczny i słychać, że potrafią zagrać wszystko, a przynajmniej wszystko co im w duszy gra. Trochę tak od Sasa do Lasa poruszają się między gatunkami i to pewnie dlatego nie mogłem się w tym wszystkim połapać. Naprawdę każdy utwór jest inny, więc trochę to brzmi jak soundtrack z filmów Tarantino i dzięki tej refleksji pojąłem ten koncept. Przecież jak się jedno od drugiego bardzo różni to też jest to jakiś wspólny mianownik!!! W dodatku muzycy robią to tak zgrabnie, że w końcu otworzyłem furtkę i wszedłem do tego świata.
Teksty zahaczające o aktualną sytuację polityczną w Polsce musiały się trafić, wszak to Kazik Staszewski, a jak wiemy on uwielbia takie pogrywki słowne z naszymi możnowładcami. Ciśnie mocno wszystkim po równo, a bluzgi na nich sypią się jak z rękawa. Słychać, że już mu się mocno ulało i że ma serdecznie dosyć plemiennych wojenek. Zatem chłop się na „Po moim trupie” nie obcyndala. Dzięki temu mamy więc takiego kwiata jak „Rudy 102”, który ewidentnie trafia w punkt tego co się w naszej krainie dzieje.
Wszystko zamyka „Koniec radości”, który jakoś tak mi przypomina o nagraniach z „Taty Kazika”. Jak na tytuł przystało specjalnie optymizmu w nim nie ma. Nie jest to może ponury żniwiarz, ale też nie tryskający wesołością aranż. Tekstowo w nastroju minorowym i trochę bez nadziei na lepszy czas. Jednakowoż utwór ten, mimo, że płynie trochę smutną to jednak balladą, a to daje mu w moim rankingu dobrą pozycję, bo lubię takie zakończenia.
Na winylu brzmi to wszystko świetnie. Słychać super selekcję poszczególnych instrumentów, dostojnie dudnią głębokie doły, a w tym samym momencie szybują wycyzelowane wysokości, co razem brzmi naprawdę znakomicie.
Wewnątrz kopert dwa plackowe purpuranty na rozkładówce. Moja wersja z podpisami wszystkich muzyków. Cała wkładka bomba, ale tkwi w niej mały szkopuł. Brakuje tekstów, a przecież cały bajer polega na tym, żeby zasiąść przed gramofonem i słuchać czytając.
Jakkolwiek album na wysokim poziomie.
Polecamy z jednym z twórców albumu, wspomnianym już na początku Przemkiem i słuchamy w Jamie!
Kwartet ProForma x SP Records x CYMEON X x Pan Drwal x CoreTex x KAZIK
ps. bym zapomniał, zdjęcia w środku spod stadionów Kolejorza i Legii- bezcenne!