recenzja #439
RECENZJA #439
Dybuk- Lp „Pożoga/Veritas Odium Parit” (self released) 2023/2025
By Adam Szulc Barber styczeń 2026
Dybuk to w żydowskim mistycyzmie duch zmarłej osoby, który wchodzi w ciało żywego człowieka i mówi swoim głosem. Tyle szybkie tłumaczenie nazwy, a przyjmuję ją z zaciekawieniem. Od pewnego czasu obserwuję bowiem wysyp polskich, tradycyjnych lub słowiańskich nazw w zespołach w nurcie black metal z pogranicza hardcore i podobne. Podoba mi się to.
Dybuk to band ze Szczecina, po części złożony z członków z The Analogs, Pacino i Anti Dread. Na tym placku została zebrana jego dyskografia, razem czterdzieści minut muzyki z dwóch wydawnictw „Pożoga” (2023) i „Veritas Odium Parit” (2025). Kto się nie boi, ten wejdzie w to na całego. Bo tu jest szorstko, surowo, prosto w oczy i bez obcyndalania. Muzycznie to coś jakby zmieszać starą Siekierę z 1984 roku z Katem z tego słynnego dwuutworowego singla wydanego rok później. Do tego dolać trochę nowego hardcore punka w stylu JAD, tempo The Analogs, okładkę jak z „Wilczycy” i apokaliptyczne teksty wymierzające karę całemu światu. Na to ze dwa wiadra benzyny, pudełko zapałek i mamy komplet. Wybuchowo!
Generalnie zespół szuka inspiracji w latach osiemdziesiątych i to nie tylko w muzyce, ale mam wrażenie, że w kulturze jako takiej. Wszak ta punkowa surowość w niezależnej muzyce i obrazie to z tamtego czasu pochodzi.
Na niskim stroju, z hardcorowym powerem, wykrzyczanymi manifestami i black metalowymi wtrętami utwór płynie za utworem. W zasadzie kawałki z obu sesji zlewają się w jeden długi koncepcyjny twór, który opowiada o losie jaki wkrótce czeka humanoidalną część planety. Traktuję ten mocny przekaz trochę jako formę ekspresji i przerysowanego zwrócenia uwagi na różne, ważne dla zespołu, sprawy polityczne i społeczne. I naprawdę wydaje mi się, że z porównaniem do Siekiery i Kata, w obu warstwach tekstowej i muzycznej, trafiłem w punkt. Z każdą minutą kolejnego przesłuchiwania tych nagrań przekonuję się o tym bardziej. Kto pamięta tamte utwory z hekatombą w tle, na pewno odczuwał ten atawistyczny czad w jednostajnym tempie. Dybuk jest świetnym spadkobiercą tej tradycji czerpiąc pełnymi garściami z obu dobrych wzorców. Zresztą nazwy tamtych zespołów i szczecińskiego świetnie korelują ze sobą i z wszystkim co zrobiły w swoich najlepszych okresach.
Moje ulubione utwory to „Ropień” z „Pożogi” (jak katowy „Ostatni Tabor”) i tytułowy „Prawda rodzi nienawiść” z „Veritas Odium Parit”. Ten drugi z kolei bardzo siekierowy w stylu „Idzie wojna” i „Fala”. I wszystko zamyka się piękną klamrą. Bang!
Co ciekawe, mimo tego ryku i kwiku można zrozumieć co śpiewa wokalista.
Bardzo dobry album.
Czekam na koncert.
Słuchamy w Jamie!
The Analogs x Oldschool Records x DYBUK x Durabo x WorkStyle