recenzja #448

dodano: 10 marca 2026

RECENZJA #448

Glucifer- „Same drug new high” (Steamhammer Records) 2026

By Adam Szulc Barber marzec 2026

 

Norweski Gluecifer to legenda skandynawskiego rockandrollo-hard rock-punka. Pochodzący z Oslo i istniejący z przerwami od ponad trzydziestu lat zespół jest kwintesencją stylu, a obok takich tuzów jak Turbonegro, The Hives czy Hellacopters są w absolutnej czołówce gatunku, który przyjął się jako Scandirock.

 

Gluecifer zwani są u nas trochę prześmiewczo Klejcyferem albo Klejzebubem. Taka nazwa musi wywoływać uśmiech, ale to dobrze, bo świadczy o poczuciu humoru zespołu. Zresztą odrobinkę starsze Turbonegro z tego samego miasta też jest nazwą wywołująca kontrowersje. Chyba się muszą tymi śmieszkami rozgrzewać pod tym kołem podbiegunowym :)

 

„Same drug new hype” to szósta propozycja mieszkańców stolicy Norwegii.

Jedenaście utworów utrzymanych w nowoczesnej rockandrollowej konwencji z dynamiką, luzem i skandynawskim vibe’m to świetny powrót zespołu do nagrywania. Wszak od dłuższego czasu milczeli w tej materii i w zasadzie będzie ponad dwie dekady bez nowej płyty. Rzecz jasna świat przeżyłby bez tego, ale dobre pudelrockowe granie z punkowym pazurem zawsze dobrze się sprawdza. W zasadzie tak to trochę brzmi jak ostatnia płyta Iggy’ego Popa, także recenzowana u nas dwa lata temu.

 

Jedenaście gotowych, świetnie skrojonych utworów do potupajki, do pokiwania się pod sceną i do podśpiewywania. Zaczyna się od energetycznej perkusji, która dość niekonwencjonalnie pędzi sama przez pierwsze dwanaście sekund. A potem już normalna jazda na pełnych obrotach. Świetny, charakterystyczny wokal, wpadające w ucho szlagworty i nieoczywista melodyka stuprocentowych odpalonych petard. Kompozycje trwające bardzo szlachetnie po dobre ponad trzy minuty pięknie płyną. W dodatku uwielbiam to ich średnie tempo, które bardzo przypomina mi o International Noise Conspiracy, Refused i Samurai razem wzięte. Specjalnie przytaczam nazwy kapel z Dennisem Lyxzénem w roli głównej, bo ogólny vibe taki właśnie jest, a fakt, że gitarzysta Hellacopters zagrał gościnnie na pożegnalnym koncercie Refused świadczy o tym, że to wszystko to jest po prostu dobry Scandirock!

 

Najlepsze?

Trudno powiedzieć i trudno wybrać jakieś konkretne, bo to koncept album bez specjalnie wyróżniających się numerów. Nawet bym powiedział, że po założeniu słuchawek i zamknięciu oczu zapomina się o tych minimalnych przerwach między kawałkami i tworzy się jeden długi trwający jedną stronę utwór, a po przełożeniu strony jest to samo.

 

Jednak pewne faworyty mam.

„The idiot” pierwsze miejsce. „I’m ready” na drugim i trzeci na pudle zamykający „On the wire”. Koniec kropka.

 

Dodaję świetną okładkę + dobrze czytające się wesołkowate teksty w formie małych felietoników o, w zasadzie, dość poważnych sprawach. Dla mnie bomba!

Na pewno wchodzi do dwudziestki najlepszych płyt u nas w 2026 roku!

Słuchamy w Jamie!

 

CoreTex x Gluecifer x Refused x Noise Magazine x Radio 357 x Durabo

wróć do listy wpisów