recenzja #462

dodano: 28 kwietnia 2026

RECENZJA #462

Ahimsa- DBL Lp „Słońce świeci dla wszystkich (1991-1992)” (Refuse Records) 2026

By Adam Szulc Barber kwiecień 2026

 

Ahimsa z Warszawy…duuuuużo by pisać, bo znałem tych chłopaków osobiście, lubiliśmy się, odwiedzaliśmy i wymienialiśmy doświadczeniami. Widziałem kilka ich koncertów, w tym przynajmniej jeden w Poznaniu jako support do Exit Condition i ten słynny przy stołecznym Dworcu Głównym, chyba z okazji jakiegoś jubileuszu. Samiusieńki początek lat dziewięćdziesiątych w Polsce, zaraz po prelu, a oni grali i wyglądali już inaczej, tak po zachodniemu.

 

Ahimsa sympatyzowała z ruchem Straight Edge, choć w tamtych latach trudno to jeszcze było nazywać w Polsce ruchem. Te kilka, może kilkanaście luźnych osobistości piszących do siebie listy i spotykające się z okazji koncertów nie było w żaden sposób związanych jednym zespołem i przez chwilę taką rolę pełniła Ahimsa. Oni to wzorowali się trochę na Victim’s Family, trochę na Verbal Assault, trochę NoMeansNo i ze względu na wokalistkę Igę trochę nawet na Jingo de Lunch. Mimo pewnych wzorców czy inspiracji, które w scenie hardcorowej są elementem rozpoznawalności i obwąchiwania się jednych z drugimi, Ahimsa była wyjątkowa i znalazła swoją drogę. Taką drogę uniwersalną, która miała szacunek u jednych i drugich. Fakt, że mieli błogosławieństwo od Qqryq ustawiło ich w wyjątkowo dobrej pozycji, ale przede wszystkim zapracowali na to własną pomysłowością, dążeniem do celu i co najważniejsze pracowitością.

 

Podczas festiwalu w Jarocinie (1992?) rozstawiłem się z hardcorowym kasetami na dywaniku przed wejściem na dużą scenę. Ahimsy sprzedałem ponad sto sztuk, bo był duży głód muzyki wtedy. Ich utwory poznałem najpierw w wersji instrumentalnej, bo długo nie mogli znaleźć wokalisty, aż w końcu szok, Ahimsa ma wokalistkę! To nie było wtedy takie oczywiste, bo tak jak w punkowych zespołach było to już jakoś przyjęte (Baba Jaga Oyo, Zbombardowana Laleczka, Konwent A, Kontrola W. etc.), to w rodzimych hardcorowych kapelach jakoś tak z początku pań nie było. Inga nie śpiewała hardcorowo, więc wydawać by się mogło, że nie będzie akceptu wśród publiki, a tu wręcz przeciwnie akcept był i to nawet mocny. Pierwsze demo i koncerty z nową frontmanką pokazały, że na ten rodzaj nowego eksperymentalnego hardcore’a jest w kraju apetyt, a zaangażowane i trochę hippisowskie teksty znalazły swoje miejsce w trudnych transformacyjnych i pełnych przemocy czasach.

 

Dwupłytowy album „Słońce świeci dla wszystkich” zawiera demo o tym samym tytule oraz dwie epki. Wszystkie te wydawnictwa zrobiły niemałe zamieszanie w scenie, a połączenie sił z ExPertem na pierwszym singlu to fajna korelacja starszego załoganta z U.O.M i Inkwizycji z młodszymi przedstawicielami warszawskiego posi-core’a.

 

Dla mnie na tej płycie najważniejsze jest demo. Bo tak jak pisałem wcześniej sprzedawałem je w dużych ilościach, poznałem dobrze w wersjach przedwokalowych i pokochałem za, z jednej strony niebanalność, a z drugiej wręcz przeciwnie za naiwność. Cudna „Ahimsa”, nieoczywisty i kapinkę punkowy „Strumień” czy hardcorowe „Bariery” - słucham tego z bananem na twarzy, ale też z dużym sentymentem, mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat i świat stał otworem…

 

Płyta pięknie wydana. Gatefold, gruba wkładka, dwa żółte i transparentne winyle, wszystko czyste, starannie złożone i sensownie poukładane. Do tego nowy mastering (rok 2023), który mocno odświeżył te nagrania, choć jak już pisałem Ahimsa w swoim czasie była mocno do przodu, więc nie musiała gonić Zachodu. Bym zapomniał, wspomnienie Tomika, z którym byliśmy naprawdę bliskimi fąflami, o Cymeonie- bezcenne. Dziękuję!

 

Cieszę się, że Refuse Records odkurzyło te nagrania i jakby co to w dawnych czasach ukazała się jeszcze ich kaseta koncertowa oraz płyty „Ducha nie gaście” i „HokusPokus”. To może na przyszłość?

Dla mnie z wielu względów jedna z ważniejszych płyt tego roku.

Słuchamy w Jamie!

 

Warsaw Pact Records

wróć do listy wpisów