recenzja #466

dodano: 12 maja 2026

RECENZJA #466

Leniwiec- Lp „Świat nie jest gotowy na Polskę” (Mystic Production) 2026

By Adam Szulc Barber maj 2026

 

Zasłużony dla sceny alternatywnej, a w punkowych kręgach wręcz legendarny Leniwiec z Jeleniej Góry powraca z nowym albumem. Co by nie mówić szacun za ponad trzydzieści lat wycierania desek scenicznych w całym kraju i nie tylko, bo kto próbował sił w niezależnym muzykowaniu ten wie, że nie jest to lekki kawałek chleba. Ba, czasami nie ma z tego nawet najmniejszej kromeczki. CD ukazał się w końcówce roku, a winyl niedawno. Zatem wrzucam na matę, ustawiam igłę i czarna płyta do odsłuchu drodzy rodacy!

 

Pierwszy utwór to ten tytułowy. Nadaje się do Opola do chóralnego śpiewania i to nie jest kpina a ni szyderstwo. Kawałek ma fajną melodię, dobry szlagwort i miły dla ucha tembr głosu wokalistki, choć tekst o tym, że jest zajebiście tylko wtedy, gdy jest się pijanym mocno wątpliwy i widać, że albo narrator jest z zewnątrz albo został napisany przez scenowego wiarusa. Choć skądinąd wiem, że nie nadużywają...Mimo wszystko współczesna młodzież już inaczej patrzy na świat. A z meritum tekstu i tytułu też się nie do końca zgadzam. W Polce teraz żyje się lepiej niż gdziekolwiek indziej.

 

„Skalove” to Strachy Na Lachy w najczystszej formie, jakoś mi się z „Raissa” skojarzyło najbardziej. Świetny kandydat na kolejny hit. 

 

Słucham płyty z przyjemnością, a kolejne kawałki wskakują do naszej barberskiej set listy. Troszkę to czasem za słodkie dla mnie, a zwłaszcza jak się patrzy przez pryzmat bądź co bądź punkowej stylistyki.

 

Podobają mi się karkonoskie wtręty, które nawet nie podprogowo, a centralnie są wrzucane w teksty. To fajna lokalna opowieść i widać, że ekipa lubi z plecakiem ruszyć samotnie w pobliskie masywy. Sam jestem fanem tamtej części gór i jeżdżę tam cały czas od początku lat osiemdziesiątych (pierwsze kolonie w „Koziołkach” w Michałowicach!).

 

Ciut irytująca jest ta tekstowo-muzyczna maniera Brathanków, których notabene nie da się słuchać w żadnej postaci. Taki jest na przykład utwór „Ogrodnicy”, ale gdy Leniwiec wchodzi na punkową nutę („Krajka”, „Pacyfka” czy najlepszy z nich „Józek”), to potrafi pozamiatać salę. Najbardziej jednak podoba mi się „Do Edwarda Stachury”, bo w połowie lat ejtisowych, czyli w czasach mojej zawodówki był on otoczony w naszym punko-reggae-metalo-skejtowo-hardcorowym środowisku swoistym kultem. Zwłaszcza część druga tego kawałka chwyta za serce, bo jest crossoverowa i ma dobry, gitarowy klimat. Za to ogromny szacun!

 

Płytę fajnie wieńczy „Plecak ucieczkowy” w klimacie starej Sex Bomby z przyzwoitym tekstem, dobrym tempem i sentymentalnym flow z końca lat osiemdziesiątych. Ogólnie całość podoba mi się, choć ja nie jestem jakimś psychofanem damskich wokali w punk rocku, ale jakoś mi to tu nie przeszkadza, a nawet wchodzi mi i, a to mnie zadziwia najbardziej, o różnych porach dnia.

 

Taką mam refleksję, że w tych bardziej lajtowych utworach Leniwiec jakby zaczynał szukać siebie na nowo i mimo, że etykiet ma kilka, to wciąż nie wie czy chce być bardziej punk, ska, reggae czy nie daj Boże, jak w „Czarnej banderze”, szanty bandem. Mam też nieodparte wrażenie, że miotają się trochę z jednej burty na drugą, a ja nie przepadam za takim rozrzutem stylistycznym. To jednak bardziej mój problem, a sądzę jednak, że fani będą kontent, bo przeboje są, muzyka płynie sympatycznie, z tekstami jest różnie, choć ostatecznie bronią się, a płyta jest z tych optymistycznych i radosnych. Zatem będę się im przyglądał, a za „Świat nie jest gotowy na Polskę” daję mocną okejkę i słuchamy w Jamie!

 

ps. mój placek na czarnym.

 

Pasażer zine and records x Mystic Production

wróć do listy wpisów