recenzja #473
RECENZJA #473
Strachy Na Lachy- DBL Lp „Piła Tango” (SP Records) 2005/2026
By Adam Szulc Barber czerwiec 2026
Kolejna winylowa reedycja „Piły tango” na dwóch winylach.
To mój najulubieńszy album Strachów. W zasadzie to od tego momentu zacząłem ich częściej słuchać, a chwilę później Grabaż poprosił mnie o przygotowanie fryzur i zarostów do teledysku „Moralne salto” pochodzącego z tej właśnie płyty. Myślę, że wywiązałem się z zadania wzorowo, bo poprzez stylizacje udało mi się oddać ten przedwojenno-paradno-chuligański sznyt. Bo taka jest właśnie ta płyta i taki jest zamysł na istnienie tego zespołu, żeby tworzyć piosenki z pogranicza niegdysiejszej ballady milicyjnej, łobuzerskiego kabaretonu i społecznego zamętu.
To w ogóle był bardzo dobry czas dla zespołu, bo ten album to hit za hitem. Wiele z nich trafiło na listy przebojów, ale pojawiły się także na co dzień w krajowej przestrzeni rozgłośni radiowych, dżinglach i przeróbkach. Na szczęście nie sprawiło to zatracenia przez zespół swojej tożsamości, czyli takiej kapeli trochę podwórkowej z wagabundowskim zacięciem i bądź co bądź punkowym duchem. Właśnie za to ich naprawdę polubiłem.
Na „Pile tango” utwory po kolei płyną jak po sznureczku. „Strachy na Lachy”, „Dzień dobry kocham cię”, „Jedna taka szansa na 100”, „Moralne salto”, „Niecodzienny szczon”, „Co się stało z Magdą K?”, „Piła tango”, „Czarny chleb i czarna kawa”, „List do Che”, „Zimne dziady listopady” i „Na pogrzeb króla”. Z każdym z nich jest mi po drodze i z każdym tekstem bądź kompozycją mam jakąś osobistą rozkminę lub wiążę to z jakimś życiowym zdarzeniem. Dla mnie wiadomym jest, że numer tytułowy to największy przebój całej tej knajackiej opowiastki, a część wymienianych tam osób znam osobiście. Pewny też jestem, że cover Mogiela i Hołdysa jest w świetnej, wręcz epickiej wersji i podołał oryginalnej wersji. Nie mam także żadnych wątpliwości, że dumka z kibitką w tle wyciska łzy matek i żon tych co za murami, a późnojesienna elegia wywołuje nostalgię w polskiej duszy. Do tego w każdym numerze dochodzą zgrabne szlagworty, ciekawe kompozycje i rzecz jasna świetne grabażowe poezje.
Jednak dla mnie nic nie przebije królewskiego pogrzebu, który wieńczy to winylowe wydanie na stronie D. Ta dziesięciominutowa elegia jest perfekcyjnie skonstruowana na obu polach tekstowym i aranżacyjnym. Jej głównym bohaterem jest ojczyzna nasza, a w niej jak w lustrze odbijają się szumowiny, szubrawcy, szuje, zdrajcy i mali krętacze. Widzimy ich przez dziurkę od klucza tak jak w codziennych wiadomościach, gdy rozkradają resztki wspólnego dobra, a potem chyłkiem czmychają trzymając je za pazuchą, a w zamian pozwalają panoszyć się tu obcym orłom na całego.
I żebyśmy mieli jasność, ja nie wiem co autor miał na myśli pisząc „Na pogrzeb króla”. Ja tylko tak po swojemu konstatuję to co mnie się wydaje, a czy dobrze? Któż to wie, może przy chwili zapytam, a może G. sam mi powie…? Do tego tekstu jest skomponowana i świetnie stopniowana muzyka w formie lamentacyjnej opowieści przy ognisku, która w okolicach środka dostaje tempo dodając dynamiki dla złodziejskiej szajki. Zawsze słucham tego z drgnieniem serca, a na koncercie czekam czy zagrają. Majstersztyk!
Jest to album, którego odpalamy u nas nader często. Dość powiedzieć, że to właśnie Jamowa młodzież jest najczęstszym inicjatorem podkręcania głośników przy albumie „Piła tango”, choć wszyscy lubimy go równo.
Bardzo się cieszę na tę reedycję, która z impetem wchodzi u nas do dwudziechy najlepszych płyt roku 2026. Mój egzemplarz siedzi na dwóch przezroczystych i zarazem fioletowo-różowych placuchach. Cudo!
Polecamy z panem Krzysztofem!
Słuchamy w Jamie!
SP Records x Strachy Na Lachy x Pidżama Porno x Miasto Poznań x Miasto Piła x Durabo