recenzja #476
RECENZJA #476
Hot Water Music/Quicksand- Split 12” (Equal Vision Records) 2024
By Adam Szulc Barber czerwiec 2026
Do Hot Water Music zawsze czułem jakiś pociąg. Od ich pierwszych nagrań lubiłem to przytłumione brzmienie, średnie tempo, świetne logo i chrypliwy glos Chucka Ragana.
Recenzowałem już tu zarówno zespół jak i solowe płyty Chucka, ale Quicksand jeszcze się nie zdarzyło. Fajnie, że to się dzieje teraz, bo za miesiąc ukazuje się ich nowa duża płyta, więc można to trochę potraktować jak przedbiegi.
Do tego drugiego zespołu też czułem naturalną życzliwość, wszak to krewni i znajomi królika z Gorilla Biscuits, Youth Of Today, Beyond, Bold i wielu innych nowojorskich kapel budujących drugą falę straight edge w USA.
Mamy tu więc cztery utwory, po dwa przypadające na każdą z grup i obie grają po dwa swoje nowe kawałki i naprzemiennie covery przeciwnika.
Pierwszą stronę rozpoczyna H.W.M. kawałkiem „Fazer”, który jako cover z płyty „Slip” brzmi naprawdę tak jakby nie był ich, a właśnie Quicksand. To samo połamane tempo, jazgotliwe brzmienie, post hardcorowy flow i gdyby nie głos Chucka, to bym się bardzo pomylił. Świetny numer!
Potem pojawia się Quicksand z coverem „Free Radio Gainesville” z hotowaterowego „No division” i jest on mocno quicksandowy, choć to stłumione brzmienie udało im się złapać.
Na drugiej stronie sytuacja się odwraca i zaczyna Quicksand z nowiusieńkim i wspaniałym numerem „Supercollider”, który pojawi się już za chwilę na pierwszej ich od pięciu lat dużej płycie. Mam na to smaka!
Kończy ekipa Chucka z odpadem z sesji do albumu „Vows” sprzed dwóch lat. Dobrze, hotwaterowo i spójnie.
Na okładce jest z jednej strony siedzący Chuck Ragan, a z drugiej Alan Cage- perkusista Quicksand. Płyta krótka, ale konkretna i bardzo lubię do niej wracać, a jeśli ją potraktować jako zajawienie większego projektu- jestem totalnie na tak!
Mój placek przezroczysty.
Słuchamy w Jamie!