recenzja #478

dodano: 30 czerwca 2026

RECENZJA #478

Splin- 12” „Type of love” (Refuse Records) 2026

By Adam Szulc Barber czerwiec 2026

 

Oj, oj, oj! Dawno nic nowego nie sprawiło mi tyle przyjemności co ta dwunastka!

Osiem krótkich ciosów z weteranami sceny z Bielska-Białej (After Laughter, Zawody, Slavenkust), w tym z charyzmatyczną Paulą wokalistką z Moira/ End Forest/Brudne Czyny na pokładzie. Ależ to chodzi!

 

Chwyta mnie to od pierwszego uderzenia, bo jest to ten rodzaj muzyki na jakiej wychowałem się czterdzieści lat temu i jaka gra mi w duszy do dziś. Do tego wszystko jest tu pięknie zgrane po nowoczesnemu, ze świetną produkcją i równym graniem, ale z tym starym duchem i historią hardcore’a w backgroundzie. Tempo, wigor, dynamika i doskonałe pomysły prześcigają się wzajemnie, a to tylko część atutów tego zespołu. Bo przede wszystkim czuć tu brak kompleksów i światowy poziom, ale nie jak to się czasem pisze „jak na Polskę to dobrze”, nie, nie- to jest dobrze, bo jest dobrze wszędzie. Dobry język angielski Pauli, rzetelne kompozycje i zgrabne aranże, w których dużo się dzieje i to wszystko mimo tego, że utwory są krótkie i jak to onegdaj bywało kończą się zanim się rozpoczną. Mój faworyt to majestatyczny, choć dziki zarazem „Tired” - ależ się tego słucha!

 

Teksty dobrze napisane, choć nie wszystkie grają mi tak samo jak wokalistce (mniemam, że to ona je pisała), ale to pewnie wynika z różnicy wieku i płci, no i przede wszystkim z tego, że każdy ma swoją wrażliwość i swoje spojrzenie. Bardzo dobrze to wszystko gra i rzeczywiście jak wydawca z zespołem piszą w ulotkach promocyjnych jest tu dużo elementów waszyngtońskiego hardcore’a. Nie będę się kłócił o szczegóły, bo bez względu na to z którego stanu są ich inspiracje, to pryncypia są takie, że Splin wzoruje się na kapelach z pierwszej i drugiej fali hardcore’a nie tylko z USA, bo i stare szwedzkiej beaty gdzieś tu pobrzmiewają, ale także blisko jest im do nowoczesnego grania w stylu metalcore’owych wyjadaczy z Walls Of Jericho i pewnie to ostatnie najbardziej za sprawą tembru wywrzeszczanego wokalu.

 

Ach i ta moja mania prześladowcza porównywania recenzowanych płyt do starych hardcorowych kapel z lat osiemdziesiątych, ale cóż poradzę, że w Splin słyszę odniesienia do kilku konkretnych tamtych zespołów? N.B.J. z Kalifornii, No Parole z Ohio czy kanadyjski Unwarranted Trust to dla mnie ewidentne połączenia, choć może nawet nieznane dla członków Splin. Jednakże muzyka hardcore/punk ma w sobie ten kulturowy zaczyn przenoszenia historycznych kodów naleciałościowych w nowych zespołach i Splin jest tego ewidentnym przykładem. Przede wszystkim robią to dobrze, a nawet bardzo dobrze.

 

Nagrywka „Type of love” miała miejsce u perkusisty zespołu w Waiting Room w Oświęcimiu, a master autorstwa Brian’a McTernan’a w legendarnym studio Salad Days w Baltimore.

 

Mimo tego, że mam wrażenie, że wszystko to już gdzieś słyszałem, to jest to taka świeżość, że dla mnie „Type of love” by Splin jest jedną z najlepszych płyt tego roku. Z niecierpliwością oczekuję koncertu w Poznaniu i szkoda, że nie będzie ich na Tribute to Cymeon X.

Słuchamy w Jamie!

 

SPLIN x Warsaw Pact Records x Refuse Records x Eye for an eye x After Laughter x zawody x Slavenkust

 

ps. a już w najbliższą niedzielę spotkanie ze mną w Bielsku Białej, rodzimym mieście grupy Splin, w Przestrzeń Wolności- zapraszam!

wróć do listy wpisów