recenzja #480

dodano: 14 lipca 2026

RECENZJA #480

Siekiera- 7” „Jarocin’85” (Warsaw Pact Records) 1985/2026

Siekiera- 12” „Jest bezpiecznie” (Warsaw Pact Records) 1985/2026

 

Wow!

Siekiera to marka, której nie trzeba przedstawiać miłośnikom polskiej muzyki rockowej. Jej dwa oblicza- to z roku 1984 i to z roku kolejnego- to dwa różne światy, odległe od siebie, ale oba tak inspirujące jak mało co, nie tylko w rodzimej muzyce.

Warsaw Pact Records konsekwentnie idzie ścieżką z jednej strony odkurzania, a z innej odgrzebywania staroci. Tym razem trafiło na Siekierę w tej drugiej, choć po latach okazuje się, że wcale nie mniej drapieżnej, zimnofalowej wersji.

 

Jako pierwszego dostajemy więc singla z trzema koncertowymi nagraniami z Jarocina’85 z głęboko sięgającym sedna sprawy wpisem ze strony połowy duetu wydawniczego, czyli Roberta Matusiaka.

 

Na czerwonej okładce zakładającej kontynuację do słynnej czerwonej „Nowej Aleksandrii” widzimy kominy, tak popularne w stylistyce punkowo-kolażowo-zinowej sprzed lat, a w środku świetna płyta, którą należy potraktować z należytą starannością archiwistyczną. Zrozumienie fenomenu tego zespołu wraz z jego rozdwojeniem jaźni artystycznej to klucz do zrozumienia przemian, jakie zachodzą w jednostkach chcących tworzyć nie oglądając się na brawa lub gwizdy gawiedzi. W tym przypadku niestety bardziej gwizdy, choć pojawiły się one tylko w pierwszej fazie istnienia nowej Siekiery i były artykułowane przez osoby nieprzygotowane do ponadczasowego materiału. 

 

Koncert jarociński zaczął się o skandalicznej porze w środku nocy. Siekiera wystąpiła tam z nimbem szacunku i ponadnormatywnej akceptacji, a nawet ze swego rodzaju fanowskim szaleństwem. Trudno się więc trochę dziwić, że punkowa publika po godzinach wyczekiwania na swoją gwiazdę i zeszłorocznego laureata w jednej postaci, nie zaakceptowała nowej odsłony kapeli. Do „Nowej Aleksandrii” był jeszcze rok, a do pełnego wejścia w legendę zimnej fali przynajmniej dekada. Szczerze powiedziawszy nie było łatwo ani jednym, ani drugim, czyli ani zespołowi ani ich wiernym czekającym wiele godzin na występ fanom. Zatem trzy w jednym, czyli niezrozumienie nowej stylistyki, późna pora i ogromne oczekiwania wobec Puławian musiały się skończyć zadymą. Jedyne co mamy z tego gigu to ten singiel z opisem chwili, czasu i miejsca, bo sam koncert został przerwany krótko po jego rozpoczęciu…Szkoda chciałoby się rzec, ale przełomowcy mają ciężko i bywają niezrozumiani nigdy, bądź często dopiero po swojej śmierci. Tu nie jest tak źle, bo Siekiera w nowym wydaniu w końcu trafiła w gusta światowych (nie przesadzam) recenzentów muzyki rockowej, jednakże tamtego występu nic już nie naprawi…

 

Druga pozycja to reedycja słynnego, tonpressowskiego singla z taką samą okładką i tytułem jak oryginał. Oba utwory z singla (tytułowy i „Misiowie puszyści”) znajdują się stronie pierwszej. Strona B to kolejne dwa nagrania. Pierwszym jest „To słowa”, który znalazł swoje miejsce na wspomnianej tu już dwukrotnie debiutanckiej płycie oraz „Serce” - po raz pierwszy na winylu.

 

„Jest bezpiecznie” to mój najulubieńszy utwór drugiej Siekiery. Poznałem go w kinie w trakcie projekcji polskiego filmu „Jestem przeciw” z 1985 roku, gdzie ten kawałek był jednym z dwóch soundtrackowych utworów zespołu (drugi to „Ja stoję, ja tańczę, ja walczę”). Wtedy zakochałem się w tym motorycznym tempie, oszczędnym tekście i chłodnej, acz niepokojącej wibracji. Do tego wszystkiego utwór bardzo pasował do tego smutnego filmu. Ten cały singiel, w przeciwieństwie do późniejszego longplaya bardzo lubiłem od samego początku, a dwa kolejne kawałki z tej samej sesji mamy w komplecie na drugiej stronie. Longplay doceniłem i zrozumiałem dopiero po latach…

 

Ta dwunastka jest wspaniała. Zasłuchuję się w niej namiętnie. Strona A, strona B, strona A, stro…Te utwory są genialne, uchwyciły peerelowską smutę w riffach i słowach bardziej niż najostrzejsze szybkościówki tamtego czasu, a do tego wyprzedziły epokę surowym i zimnym polskim rockiem. Bardzo dobrze się tego słucha i bardzo się cieszę, że W.P.R. odsłoniło kolejną białą plamę w ojczystym niezalu lat minionych.

 

Kto bardziej spostrzegawczy na naszych pokazach, ten słyszy, że każdy z nich zaczynamy utworem tytułowym z tej dwunastki.

Brawa dla wydawców, bo u mnie „Jest bezpiecznie” w czołówce płyt roku!

Słuchamy Siekiery w Jamie!

 

Warsaw Pact Records x Jarocin Festiwal x Siekiera x Refuse Records x Puławoaktywni x ARMIA

wróć do listy wpisów