recenzja #481
RECENZJA #481
UltraBomb- Lp „The Bridges that we burn” (Label Group) 2026
By Adam Szulc Barber lipiec 2026
Super trio UltraBomb z Minneapolis złożone z członków Social Distortion, Soul Asylum i Hüsker Dü najzwyczajniej w świecie musiało być muzyczną wypadkową tych trzech kapel. Zatem mamy po kolei panów: Derek O’Brien jako perkusista z pierwszej kapeli, Ryan Smith gitara oraz główny wokal z Soul Asylum i Greg Norton jako cztery struny, drugi wokal, założyciel i frontman z trzeciego zespołu.
To ich trzecia płyta, choć pierwsza w tym składzie. Minneapolis, w którym byłem dwa lata temu to miasto pełne amerykańskiego wszystkiego. Jest bogactwo i jest patologia, a żeby to zauważyć nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym. Wszystko widać jak na dłoni. To tam w ostatnich kilku latach doszło do dwóch zdarzeń (sprawy George’a Floyda i Renée Good), które rozsierdziły nie tylko lokalne społeczności sprawiając, że miasto dwukrotnie stawało w ogniu. Tak to się dzieje, że sprawy społeczne często przybierają nieoczywisty obrót dla władz wszelakich i one najczęściej nie umieją sobie z tym radzić. W tym wszystkim hardcore i punk są lustrem dla zarówno tego typu sytuacji jak i różnie, choć czasem słusznie, a czasem nie, pojmowanej sprawiedliwości. Jakkolwiek zmierzam do tego, że taki zespół jak UltraBomb z mocnymi tekstami przeciwko amerykańskiej władzy jest kolejną odpowiedzią na światowe niepewności objawiające się działaniem lokalnym.
Ta płyta to jedenaście utworów w klimatach Dag Nasty, Rites Of Spring, Scream czy Down By Law jest trochę podróżą w czas starego melodyjnego hardcore’a z lat osiemdziesiątych. Jednakże jest pewna różnica produkcyjna. Te nowe nagrania od UltraBomb są zrobione od igły i wycyzelowane jak trzeba. Słychać, że wszyscy członkowie zespołu, a zwłaszcza pewnie ekipa ze studia Johna Fieldsa z tego samego miasta, bardzo przyłożyli się do pracy nad tym albumem. John Fields zresztą nie jest z pierwszej łapanki. To rocznik 1968 wytrenowany w muzyce i produkujący ją od lat, a ma w swoim portfolio nagrania dla Jonas Brothers, Switchfoot, Pink, Har Mar Superstar czy Miley Cyrus.
Zatem płytka ta to fajne numery do posłuchania, potupania i złapania nastroju, ale niestety szybko przemijające. To w mojej opinii jest trochę specyfika tego typu zespołów, że ten brak pazura sprawia, że nie ma się na czym tam oprzeć, a teksty, choćby i kontrowersyjne, same nie przeniosą tego ciężaru społecznego przesłania.
Jakkolwiek słucham kolejnych utworów z przyjemnością. Pierwszy „Darwin awards” bardzo wpada w ucho i ładnie rozpoczyna całe to lekkie zamieszanie. Kolejny „Divert/Deflect” jest utworem słabym i takim jakby na siłę, jakby wciąż szukali kierunku, a to przecież doświadczeni muzycy i ludzie. Następny to „Artificial stars”, który szuka starych rozwiązań rodem z Hüsker Dü łącząc to z melodią. I taka ta płyta jest, że płynie trochę nierówno, ale na szczęście wszystko kończy się utworem „Mosquito crucifixion”, który świetnie zamyka całą pulę energetycznym punk rockiem i to jest chyba najlepszy utwór na płycie. Długo kazali czekać, ale doczekałem.
Ciekawe, bo taka muzyka typu melo-core, czy nawet post hardcore, które były popularne za pośrednictwem wyżej wymienianych zespołów czterdzieści lat temu, wciąż ma wielu zwolenników o czym świadczy chociażby ta nowa płyta UltraBomb, a nawet polski zespół Reagnition z Warszawy.
„The Bridges that we burn” nie jest wybitnym albumem, ale bardzo przyjaznym do posłuchania na co dzień.
Zatem słuchamy w Jamie!
CoreTex x UltraBomb x Revelation Records x Reckless Records x The Label Group x Hüsker Dü x Social Distortion x Soul Asylum x Reagnition x Integral Music