recenzja #488
RECENZJA #488
Stars & Stripes- Lp „Shaved For Battle” (Taang! Records) 1989
By Adam Szulc Barber wrzesień 2026
Rocznica Jamy to dzień szczególny, a urodziny X to dzień szczególny bardzo!
Co roku więc w tym dniu pojawia się recenzja płyty, która jest w jakiś, mniej lub bardziej wyraźny, sposób związana z fryzjerstwem, goleniem czy szeroko pojętym barberingiem.
Bostoński projekt wokalisty grupy Slapshot nazywał się Stars & Stripes, a to ich pierwsza płyta „Shaved for battle” - prawda, że ładnie? Bo do bitwy trza się dobrze przygotować, a od golenia się zaczyna. My tu co prawda do żadnej bitwy się nie szykujemy, a atmosfera w Jamie, szczególnie w takim dniu jak dziś, jest wyjątkowo przyjazna i życzliwa, ale przygotowanym trzeba być porządnie na różne ewentualności tego, jakże niecnego, świata.
Stars & Stripes to taki side-project wokalisty grupy Slapshot Choke’a, który był swego czasu bardzo żywotny i oprócz głównej macierzystej formacji działał wcześniej i w jego trakcie w innych projektach. Wydali ze Stars & Stripes razem cztery albumy i garść epek, a ten jest tym, jak już wspomniałem wyżej, debiutanckim z 1989 roku. Przez to, że został nagrany ponad trzydzieści pięć lat temu, to brzmi surowo i trochę niedzisiejszo. Przypominać miał Oi!owe kapele z początku lat osiemdziesiątych z Anglii, ale ten bostoński sznyt, wyjątkowy akcent, chrapliwy tembr głosu Choke’a, hardcorowa gitara i slapshotowe riffy sprawiają, że Stars & Stripes wyróżniają się na tamtym tle i brzmią unikatowo nawet dziś. Poza tym ten kto lubi Slapshot pokocha również ich, bo to w wielu momentach toczka w toczkę są to te same rytmy.
„Shaved for battle” rozpoczyna się utworem tytułowym z wersami „Our heads are shaved for battle, and that’s what we're gonna do”. Zatem tak będziemy dzisiaj strzyc naszych rocznicowych gości!
Szesnaście numerów w prawie godzinę lekcyjną pokazują, że są tacy ludzie jak Choke Jack Kelly, którzy nie przejmują się tym czy komuś się podoba to co robią czy nie i po prostu robią swoje. Moim faworytem jest „Street kids” z genialnym hardcorowym tempem w stylu kapel ze składanki „This is Boston not L.A” i fantastycznym zwolnieniem na końcówce. Przypomniałem sobie, że właśnie po wysłuchaniu tego numeru wymyśliłem utwór „Niewolnik” w początkach Cymeon X.
Płyta poleci dzisiaj nie raz, bo to porządne, garażowe granie przez typów, którzy nie certolą się w tańcu. Oi! Oi!
Album polecamy gorąco wraz z Przemkiem Markowiczem z Grupy Tradycyjne Golenie, a Stars & Stripes na winylu „Shaved for battle” trafia do Jego kolekcji. Zresztą tę goleniową kolekcję w dużej części można dziś obejrzeć na placyku pod namiotem!
Jesteśmy tu dziś do 18.00 i zapraszamy!
Słuchamy w Jamie!
Revelation Records x Slapshot x TAANG! RECORDS x CoreTex x Reckless Records x CYMEON X x Pan Drwal x KANCLERSKI
ps. właśnie wróciłem dwa tygodnie temu zza oceanu w 250-lecie Stanów Stars & Stripes choćby z nazwy pasuje jak ulał!