recenzja #490

dodano: 14 września 2026

RECENZJA #490

Quicksand- Lp „Bring on the psychics” (Equal Vision Records) 2026

By Adam Szulc Barber wrzesień 2026

 

Na nowy Quicksand czekałem. Nie, żebym ich jakoś nie wiadomo jak hołubił, ale co by nie mówić hardcorowe i posthardcorowe zespoły ze straightedgeowego kręgu z tamtych czasów- przełom 80/90- nie wydają specjalnie nowych płyt. Mówiąc pokrótce grupy takie jak Shelter, Judge, Youth Of Today, Gorilla Biscuits, Bold i inne bazują na dwóch, trzech, a czasem na jednym albumie sprzed trzydziestu ponad laty i z tym jeżdżą po świecie ekscytując pięćdziesięcioletnich nastolatków. Quicksand wywodzi się bezpośrednio z tego nurtu i może nie za często, ale nagrywa nowe rzeczy, które w miarę regularnie się ukazują.

 

Powstali w 1990 roku i z początku wywołali scenową burzę (również w umyśle piszącego ten tekst) tym, że nie grają tradycyjnego hardcore’a. Wszak jego członkowie, a w składzie znaleźli się Walter Schreifels (Youth Of Today, Gorilla Biscuits), Tom Capone (Beyond, Bold), Sergio Vega (Absolution, Collapse) i Alan Cage (Burn, Beyond) grali w pierwszorzędnych składach, które młóciły jak należy. Quicksand chciał inaczej, bardziej rockowo, z wpływami Fugazi i kapinką niezależnej alternatywy i to między innymi oni stanowią zaczyn światowego zainteresowania college rockiem, który potem przerodził się w emo core’a.

 

Jak tam było tak tam było, ale co by nie mówić, to „Bring on the psychics” jest ich piątym albumem i jeśli się nie mylę trzecim bez Capone’a. Mamy tu więc dziesięć nowych, porządnych i rockowych numerów, które już od pewnego czasu są nagrywane w trio. Walter bardzo sprawnie śpiewa i bardzo ciekawie komponuje. Przynosząc nam echa starego, dobrego emo core’a łączy to z pewnymi łamańcami, które mimo, że czasem posiekają kawałki na nieoczywiste fragmenty, to są nad wyraz strawne. Od pierwszego numeru „Get to it” dostajemy konkret, którego nie sposób pomylić z nikim innym. Jest w tych wszystkich aranżach pewien podskórny niepokój, ale tempo i kontrasty sprawiają, że skupiamy się na kompozycjach jako takich, bo mówiąc kolokwialnie trzeba tu nadążyć za walterowymi pomysłami. Lubię ten vibe, który cały czas za nimi podąża i jest taki charakterystyczny dla kontynuacji kolejnych nagrań tego zespołu. Tam cały czas coś się dzieje i mimo tego, że to nie jest hardcorowa szybkościówka, to trzeba się spieszyć, ale też być bardzo czujnym, żeby wszystko poogarniać i połapać dźwięki. Dobra rockowizna ma to do siebie, że zawsze jest na nią dobry moment. Tak mam z tą płytą, że mogę jej słuchać cały czas i o każdej porze. Każdy numer daje mi dużo radości, a dopracowanie szczegółów sprawia ogromną przyjemność. Gitary szyją niestrudzenie, bo to przede wszystkim muzyka gitarowa. Jednakże poza hałasem perkusja jest słyszalna i nie pełni li tylko roli metronomu, a mimo tego, że jest oszczędna w wyrazie to ma tak zwane swoje momenty jak na przykład w „Supercollider”. To w ogóle jedno z moich najfajniejszych uniesień na tym winylu, ale nie jedyne, bo wspomniany już otwierający i „Crystallize” to świetne kawałki ustawiające gatunek w roli pierwowzoru, choć zamykający tytułowy to jest coś po czym chce się wracać do pierwszej strony. Bardzo też lubię lekko eksperymentalny utwór „Days you run to”, bo daje wytchnienie od niektórych rytmicznych komplikacji i ociepla wizerunek tej płyty.

 

„Bring on the psychics” już jest i będzie jeszcze na pewno wielokrotnie przesłuchiwany u nas, bo to tutaj jeden z ważniejszych placków 2026 roku.

Słuchamy w Jamie!

 

CoreTex x Revelation Records x Equal Vision Records x Reckless Records x Generation Records x Quicksand

wróć do listy wpisów