recenzja #492

dodano: 29 września 2026

RECENZJA #492

100 Demons- Lp „Embrace the black light” (Closed Casket Activities) 2026

By Adam Szulc Barber wrzesień 2026

 

100 Demons z Connecticut powraca w wielkim stylu z nowym albumem. W sumie to już o nich trochę zapomniałem, bo dwa pierwsze winyle wypuścili ponad dwadzieścia lat temu. Po przesłuchaniu tej płyty wiem, że to jeden z najsilniejszych aktów tego roku. Nie ma tu kompromisów w żadnej materii, a zespół wyciągnął wszystko co się dało w produkcji i całej nowej koncepcji. Jednak nie jest to tylko supernowoczesna realizacja za miliony dolarów. To kawał serca włożone w sam środek tych nagrań i w cały pomysł na nowy album. Jest on totalnie pełny, skończony i terminalny w znaczeniu takim, że trudno będzie im przebić ten poziom.

 

Tuzin nowych numerów. Od A do Zet. Wszystko się zgadza, ale czuć, że 100 Demons to panowie, którzy za pierwowzór „Embrace the black light” mają mistrzów gatunku w postaci nowojorskiego Merauder. Te inspiracje słychać na każdym kroku, ale oni zrobili z tego raczej punkt wyjścia i element fundamentalny. Reszta to nowoczesna hardcorowo-trashmetalowa jatka na rosole z drobin takich tuzów jak Kreator, All Out War czy PowerTrip. Jednakże trudno tu mówić o jakimś podrabianiu powyższych. 100 Demons znają się na robocie i cierpliwie prowadzą nas przez swój świat w kształcie, który spodoba się każdemu fanowi wyrafinowanego, nowoczesnego hardcore’a. 

 

Dużo się tu dzieje, cały album jest przemyślany, a koncept rozumiemy powoli, bo wypływa niespiesznie, choć z grubsza szybko można się domyślić o co tu chodzi. A chodzi nie tylko o twardy hardcore metal, ale także o warstwę tekstową, która jest ponura, ale nie w kontekście (jak mogłaby sugerować okładka) czeluści piekielnych, a bardziej czeluści ludzkiej duszy. Zespół porusza różne wątki osobiste i to wokół nich ogniskuje się ogólna opowieść. Mniej jest tu społecznego wymiaru tak ważnego w hardcorowym przekazie, choć gdyby się nad tym głębiej pochylić to problemy człowieka w społeczeństwie nie wynikają tylko z jego własnych defektów, ale również z wpływów różnych patologii cywilizacyjnych. O tym pisze właśnie 100 Demons na nowej płycie.

Utwory są dobrze i rzemieślniczo skonstruowane. Przede wszystkim widać w nich pracę nad aranżem, ukształtowanie połączenia starego z nowym i spozycjonowanie przesłania w stosunku do muzyki. Wszystko pasuje idealnie.

 

Jest tu kilka przebojów. Otwierający „Nightmare”, w którym w dwóch najważniejszych momentach utworu obie centrale mielą bezlitośnie. Bardzo lubię „Meat for the beast”, bo wolno, motorycznie i majestatycznie prze do przodu jak ten walec. Moim ulubionym jest „Häxan Hammer” z różnymi głosami, hardcorowymi chórkami, solówkami, dziko szyjącą gitarą i całą pokręconą, choć bardzo przemyślaną kompozycją. Piękną klamrą jest „Spiritual obliteration” wściekle zamykając cały koncept na zmieniającym się szybkim tempie z dwoma wolniejszymi półtempami, które dają dużo przestrzeni.

 

Bardzo dobra płyta, która wchodzi do najlepszych tego roku. Mój egzemplarz w rozkładówce i na marmurkowym winylu. Poza tym całość wydana bardzo elegancko i z pomysłem. Warto! Bang!

Słuchamy w Jamie!

 

CoreTex x 100 Demons *official* x Closed Casket Activities

wróć do listy wpisów